Akcje dywidendowe – czy warto?

Akcje dywidendowe (spółki dywidendowe) to specjalna kategoria w ramach wszystkich akcji (spółek).

Są to spółki, które regularnie wypłacają do akcjonariuszy swoje zyski w formie dywidendy.

Dywidenda to po prostu uchwalona przez odpowiednie organy spółki (najczęściej walne zgromadzenie na wniosek zarządu) wypłata z zysku w danym okresie. Spółki nie mają obowiązku wypłacać dywidendy, mogą przeznaczyć zyski na kapitał i reinwestować je w dalszy rozwój biznesu. Dywidendy są jednak bardzo pożądane przez niektóre grupy inwestorów.

Inwestowanie w akcje dywidendowe uważa się, w zasadzie słusznie, jako w miarę bezpieczną formę inwestowania w akcje. Co więcej, dywidenda jest też formą uzyskiwania regularnych przepływów z inwestycji. Dlatego czasem traktuje się jako akcje trochę zbliżone od obligacji jeśli chodzi o parametry inwestycyjne.

Oczywiście jak prawie wszystko w inwestycjach, spółki dywidendowe mają swoje plusy i minusy.

Poniżej dowiesz się:

  • jak traktować spółki dywidendowe jako inwestycję w teorii i praktyce;
  • czym są buy-backi w teorii i praktyce;
  • jak inwestować w spółki dywidendowe i czy warto – w Polsce i nie tylko;

Spółki dywidendowe – odrobina teorii

Od strony teorii sytuacja ze spółkami dywidendowymi nie wygląda specjalnie zachęcająco. W zasadzie, to nawet wygląda kiepsko.

Zgodnie z modelem Modiglianiego-Millera wypłata dywidendy nie ma znaczenia dla wyceny spółki, ani inwestora. A jest to dość rozpowszechniona i ugruntowana w nauce finansów teoria. W dodatku obaj panowie doczekali się Nobli – za całokształt, ale m.in. tę teorię.

Teoria ta obejmuje trochę szerszy obszar niż sama polityka dywidendowa, bo jej główna teza jest taka, że struktura finansowania (udział długu i kapitału w pasywach w bilansie spółki) nie ma znaczenia dla wartości przedsiębiorstwa. W pewnym sensie wnioski z niej są wykorzystywane do dzisiaj – stąd popularność takich wskaźników jak EV/EBITDA (używany na rynku publicznym, ale stanowiący absolutny elementarz w finansach spółek prywatnych, np. przy M&A lub LBO).

Spróbujmy się z nią zmierzyć. W uproszczeniu spółka, jako pudełko, w którym jest jakaś wartość i ktoś może po nią sięgnąć wygląda jak poniżej.

 

Wartość przedsiębiorstwa jako złożonej całości generalnie bierze się z oczekiwanych przepływów pieniężnych jakie to przedsiębiorstwo wygeneruje w przyszłości. Do tego doliczają się środki pieniężne jakie spółka ma na swoich rachunkach. Z drugiej strony mamy dług i kapitał (łączną wartość wszystkich akcji).

Co się dzieje przy wypłacie dywidendy?

Jeśli spółka wypłaca dywidendę, pomniejsza saldo środków pieniężnych.

Ponieważ dywidenda trafia do akcjonariuszy, zmniejsza się też wartość kapitału (bo lewa strona musi równać się prawej, a dług jest niezmienny w wyniku wypłaty dywidendy). W efekcie zmniejsza się też cena akcji (czyli kapitału podzielonego przez liczbę akcji). I w dodatku zmniejsza się o tyle samo co wypłynęło dywidendy.

Dlatego też cena akcji po dniu dywidendy spada o równowartość dywidendy na akcję („odcięcie dywidendy”), a do akcjonariuszy (z drobnym opóźnieniem – o tym dalej) trafia gotówka z dywidendy.

Co z tego wynika?

Z perspektywy inwestora sytuacja powyżej (wypłata dywidendy) niczym nie różni się od sytuacji, gdyby spółka nie wypłacała dywidendy, tylko inwestor sprzedałby małą część swoich akcji tej spółki. Spółka generuje wolną gotówkę à rośnie wartość jej kapitału (czyli cena akcji) à inwestor chce zrealizować zysk, więc sprzedaje część akcji (tyle ile wynosiłaby hipotetyczna dywidenda) à jego pakiet utrzymuje wartość + dostaje gotówkę na konto.

Dlatego z perspektywy inwestora wypłata dywidendy jest teoretycznie neutralna.

No, ale to tylko w idealnym świecie bez podatków. Jeśli weźmiemy pod uwagę podatki, istotna staje się różnica między podatkiem od dywidendy i podatkiem od dochodów kapitałowych. W Polsce w obu przypadkach wynosi on 19%, więc niby żadna różnica.

Ale jednak nie.

W przypadku dywidendy podatek jest pobierany od razu (na Twoje konto maklerskie wpłynie kwota już pomniejszona o podatek). Natomiast podatek od dochodów kapitałowych pobierany jest dopiero po realizacji sprzedaży. Jeśli spółka nie wypłaca dywidendy, tylko zwiększa saldo gotówki na swoim bilansie to cena akcji powinna rosnąć (o tę wartość niewypłaconej dywidendy). Ale podatek od tego wzrostu zapłacimy dopiero po zakończeniu roku, w którym sprzedamy akcje. Dlatego, biorąc pod uwagę podatki, lepiej dla inwestora jest jak spółka nie wypłaca dywidendy.

No, ale wtedy jeszcze wchodzi praktyka.

Spółki dywidendowe – odrobina praktyki

Skoro w teorii dywidenda się generalnie nie opłaca, to dlaczego spółki ją wypłacają, a inwestorzy lubią spółki dywidendowe?

Po prostu częściej niż rzadziej spółki dywidendowe to dobre spółki, z solidnymi przepływami pieniężnymi i mocnym biznesem.

Takie spółki po pierwsze generują gotówkę (bo inaczej nie byłoby środków na dywidendę). Po drugie, mogą się nią dzielić (czyli np. dług jest dość niski – inaczej banki zastrzegają w umowach kredytowych brak możliwości wypłaty dywidendy; spółka nie ma przed sobą istotnych ryzyk lub inwestycji, na które musi odkładać gotówkę).

W efekcie, regularna wypłata dywidendy to mocny sygnał, że spółka jest solidna. Nie jest w 100% niezawodny, ale zazwyczaj mocno potwierdza jakość spółki.

Gdybyśmy w zbiorze wszystkich spółek giełdowych, wyznaczyli podzbiór spółek dywidendowych okazałoby się, że w tym podzbiorze średnia „jakość” spółki jest lepsza niż ogólnie na całym rynku.

Dlatego inwestorzy lubią akcje dywidendowe. Jest to zazwyczaj dobry szybki sposób wyselekcjonowania mocnych spółek.

Jest też druga strona medalu. Jeśli spółka dzieli się środkami pieniężnymi, oznacza to, że nie ma raczej możliwości opłacalnego ich zainwestowania w swoim biznesie. A bez inwestycji trudno o mocny wzrost. W efekcie w gronie spółek dywidendowych są spółki solidne i przewidywalne, ale raczej nie te, które mają przed sobą perspektywę mocnego wzrostu. Dlatego też inwestowanie dywidendowe to raczej inwestowanie „w wartość” niż „w wzrost”.

Dywidenda kontra buy-back – teoria kontra praktyka

Obok dywidend jest jeszcze drugi sposób dzielenia się środkami pieniężnymi przez spółkę – buy-backi, czyli skup akcji własnych. W tej procedurze spółka po prostu wykorzystuje wolne środki pieniężne, aby nabyć własne akcje. Może to zrobić tylko w celu umorzenia.

Teoretycznie efekt jest identyczny jak wypłaty dywidendy. Spójrz na wykres nieco wyżej (ten dla dywidendy).

Znikają środki pieniężne z jednej strony.

Z drugiej strony zmniejsza się kapitał (bo gotówka trafia do akcjonariuszy – tych, którzy sprzedali akcje). Ci akcjonariusze, którzy zostali w spółce korzystają na tym, że zmniejsza się liczba akcji – więc powinna rosnąć ich cena.

Do tego jest to sposób efektywny podatkowo. Inwestorzy, którzy zostają w spółce nie dostają dywidendy i nie płacą od niej podatku, tylko mają wzrost ceny. Z tego powodu buy-backi to bardzo popularny sposób dystrybucji do akcjonariuszy na rynku amerykańskim.

Źródło: https://www.dividend.com/dividend-education/dividends-vs-share-buybacks-its-a-no-brainer/

Buy-backi w Polsce

W polskiej praktyce niestety nie jest tak różowo. Wielu inwestorów indywidualnych oburza się na buy-backi. I czasami słusznie. Problem jest w formule, jaka jest często przyjmowana przez spółki – nieprzypadkowo są to zazwyczaj spółki z dużym, dominującym akcjonariuszem, najczęściej prywatnym.

Takie buy-backi organizowane są w formule wezwania na jaką konkretną liczbę akcji. W odpowiedzi na wezwanie można zgłaszać swoje akcje do sprzedania. Wymaga to złożenia odpowiedniego zlecenia w swoim domu maklerskim lub domu obsługującym wezwania. W tym pierwszym przypadku jest jeszcze łatwo – wystarczy kliknąć zlecenie w systemie. Jednak jeśli Twój dom maklerski nie obsługuje danego wezwania wymaga to blokady akcji i pozyskania zaświadczenia w swoim DM, po czym dostarczenia do wraz z zapisem do DM obsługującego. Dodatkowo są jeszcze trzy niedogodności:

  • Musisz cokolwiek robić i być na bieżąco – w przypadku dywidendy po prostu ona wpłynie.
  • Akcje masz zablokowane i nie możesz nimi handlować aż do rozliczenia;
  • Najczęściej zlecenie blokady jest płatne – rzędu 100-150 zł.

Jeśli masz mały pakiet, najczęściej nie opłaca się nic robić. Zazwyczaj w wezwaniu będzie duża redukcja, więc sprzedasz tylko niewielką część zgłoszonych akcji. Z tego powodu wiele osób po prostu nie uczestniczy. Dla dużego akcjonariusza (który najczęściej de facto zarządza spółką) to nie problem, bo ma duży pakiet. W efekcie może w ten sposób sprzedać nieproporcjonalnie dużo akcji.

I teraz tak. To nie jest problem jeśli cena w wezwaniu była zbliżona do ceny rynkowej. Wtedy działa ten efekt teoretyczny. Zmniejsza się liczba akcji i wzrost ceny powinien odpowiadać wypłacie dywidendy.

Jeśli jednak cena w wezwaniu jest dużo wyższa, ten efekt jest niewielki, za to sprzedający w wezwaniu mają zysk na sprzedaży po wysokiej cenie. Łatwo zgadnąć jak często wygląda cena w takich wezwaniach. Np. (https://www.stockwatch.pl/wiadomosci/mercator-medical-7-czerwca-ruszy-skup-akcji-po-500-zl-za-sztuke,akcje,288442).

 Jak inwestować w spółki dywidendowe i czy warto?

 Czy warto inwestować w spółki dywidendowe?

Poza efektem sygnalizacji jakości spółki opisanym wyżej, jest jeszcze jeden powód, dlaczego niektórzy inwestorzy lubią akcje dywidendowe. Pomijając kwestie podatkowe, dają one po prostu „żywą” gotówkę, bez konieczności realizacji transakcji.

Inwestorzy, którzy częściowo lub w całości utrzymują się ze swoich inwestycji (mają wydatki bieżące większe niż dochody bieżące), potrzebują, aby ich portfel generował jakieś bieżące dochody. Zazwyczaj tę funkcją pełnią obligacje, ale jednak akcja mają wyższe przeciętne zwroty. Inwestując w akcje dywidendowe, tacy inwestorzy zjadają ciastko (mają bieżące przepływy na pokrycie swoich wydatków) i mają ciastko (wyższe oczekiwane stopy zwrotu z akcji).

Dlatego generalnie, warto inwestować w spółki dywidendowe. Mamy wyższe prawdopodobieństwo, że wybierzemy dobrą spółkę. Ponadto, najczęściej będzie to spółka stabilna i przewidywalna. Do tego, jeśli potrzebujemy mamy też bieżące przepływy.

Z drugiej strony nie jest to jednak święty Graal inwestowania. Po pierwsze, są gorsze podatkowo. Po drugie, często są to spółki drogie (bo inwestorzy lubią je czasami nadmiernie). Po trzecie, wypłata dywidendy jest też sygnałem, że spółka nie ma już dobrych inwestycji i nie widzi aż tak dużych perspektyw rozwoju, więc jej wzrost w przyszłości może być mniejszy.

Dlatego proponuję w miarę zrównoważone podejście. O ile nie potrzebujesz w swoim portfelu bieżących przepływów, nie ma potrzeby żeby orientować go na spółki dywidendowe. Ale jeśli w ramach bezpośrednich inwestycji analizujesz spółkę, która płaci dywidendę, potraktuj to jako plus.

Wypłata dywidendy – kwestie techniczne

Wypłata dywidendy następuje na podstawie uchwały walnego zgromadzenia spółki. Jest ona możliwa dopiero po zatwierdzeniu zaudytowanego sprawozdania za poprzedni rok obrotowy. Najczęściej dzieje się to w drugim kwartale (sprawozdania muszą zostać zatwierdzone do 30/06/2021, z wyjątkiem lat COVIDowych).

W uchwale o wypłacie dywidendy (lub podziale zysku) muszą być dwie daty.

Dzień dywidendy (dzień ustalenia prawa do dywidendy, dzień odcięcia) – to data, w której trzeba mieć akcje spółki, aby dostać dywidendę. Według stanu własności akcji na ten dzień ustalany jest skład akcjonariuszy, który dostają dywidendy. W praktyce oznacza to, że akcje trzeba nabyć dwie pełne sesje giełdowe przed tym dniem (2 dni zajmuje rozliczenie transakcji i faktyczne zapisanie akcji na rachunku maklerskim).

Dzień wypłaty dywidendy – to data, w której spółka faktycznie robi przelew i kwota (po podatku) wpływa na konta akcjonariuszy z dnia dywidendy. Zazwyczaj jest to od kilku dni do kilku tygodniu po dniu dywidendy.

Z perspektywy inwestora proces jest zupełnie bezproblemowy i automatyczny. Wystarczy posiadać akcje w dniu dywidendy i tyle.

W Polsce dywidendy są wypłacane zasadniczo raz do roku. Ewentualnie, rzadko zdarzają się też wypłaty zaliczki – wtedy są dwie płatności.

W USA wiele spółek wypłaca dywidendę kwartalnie.

Czy warto kupować akcje „pod dywidendę”?

Zasadniczo inwestowanie w akcje dywidendowe jest bardziej dostosowane do dłuższego horyzontu inwestycyjnego. Kupujesz stabilne, solidne spółki (umiarkowane ryzyko) i dostajesz regularne wpływy z dywidendy i do tego masz nadzieję, że cena też urośnie.

Jest też jeszcze inna motywacja. Niektórzy inwestorzy po tym jak spółka ogłosi dywidendę chętnie kupują jej akcje „pod dywidendę”. Zależy im głównie na uzyskaniu dywidendy.

Czy ma to sens?

Teoria i zdrowy rozsądek mówią jednoznacznie, że nie. Po wypłacie dywidendy jej wartość jest odcinana od wartości akcji i kurs spada wyjściowo o wartość dywidendy na akcję. A od tej dywidendy jeszcze jest odejmowany podatek. Dodatkowo, jeśli spółka ogłasza dywidendę, to zdecydowanie jest ona „w cenie” akcji. Wszyscy inwestorzy widzą tą informację i dostosowują kurs akcji do oczekiwań co do wypłaty.

Z drugiej strony, to nie jest jednak takie proste. Po pierwsze, wypłata dywidendy jest sygnałem, że w spółce dzieje się dobrze i spółka spodziewa się, że ten stan będzie trwał. Może to być argument za długoterminowym kupnem akcji. Po drugie, dość często po odcięciu dywidendy kurs szybko wraca do poprzedniego poziomu. Zwłaszcza jeśli wiele wskazuje na to, że spółka będzie stale wypłacać dywidendę na podobnym poziomie. W takim podejściu inwestowanie „pod dywidendę” jest jakąś strategią – można testować czy działa czy nie działa.

Natomiast na pewno nie ma sensu kupowanie „pod dywidendę” jeśli ma ona jednorazowy charakter. Np. spółka sprzedała jakieś duże aktywa i w związku z tym ma wyjątkowo dużo wolnych środków. Wtedy, już po ogłoszeniu dywidendy jest raczej za późno i głównym efektem będzie pobrany podatek.

 Spółki dywidendowe w Polsce

Jeśli chodzi o spółki dywidendowe w Polsce to jest ich całkiem sporo.

Należy do niech wiele spółek Skarbu Państwa. Z jednej strony to najczęściej stabilne spółki, z dużymi udziałami w swoich rynkach. A poza tym, wiadomo, w budżecie zawsze przyjemnie zobaczyć trochę pieniędzy.

Często spółkami dywidendowymi są banki. O ile KNF nie blokuje wypłat to raczej chętnie wypłacają nadwyżki.

Ale generalnie wiele jest też spółek z innych segmentów rynku, które płacą regularne dywidendy.

Jak je znaleźć?

Opcja 1 – indeks WIGdiv (https://gpwbenchmark.pl/karta-indeksu?isin=PL9999999482)

Giełda w Warszawie prowadzi indeks WIGdiv. Zalicza do niego spółki, które przez 5 ostatnich lat wypłacały dywidendy. Do dość ciasne kryterium, więc po pandemicznym 2020 r. zostały w nim najbardziej konsekwentne spółki dywidendowe.

Z tego też powodu, wiele spółek dywidendowych, które jednorazowo nie wypłaciły dywidendy będzie pominięta w tym indeksie. Wtedy pomoże:

Opcja 2 – lista spółek np. na stockwatch.pl (https://www.stockwatch.pl/dywidendy/)

Zestawienia w specjalistycznych portalach to bardzo dobre źródło informacji. Mamy wszystko co trzeba – kwoty, daty ustalenia praw i wypłaty. Wskaźnik dividend yield to stosunek dywidendy na akcję do ceny akcji. Bardzo wygodny i popularny miernik, w interpretacji trochę podobny do oprocentowania np. obligacji.

Przy wyborze spółek z takiej dłuższej listy trzeba być jednak bardziej czujnym.

Po pierwsze, warto prześledzić historię spółki, czy wypłacała dywidendy także w przeszłości. Polecam tutaj menu>operacje na stronie stooq.pl (np. https://stooq.pl/q/m/?s=kgh). Mamy tam daty, kwoty i DY historyczne.

Po drugie warto ostrożnie podchodzić do spółek mających wskaźnik dividend yield powyżej 10%. Zazwyczaj sygnalizuje to jedną z dwóch sytuacji.

Wariant 1 to spółki wypłacające jednorazowo dużą dywidendę. Nie jest ona powtarzalna na takim poziomie w kolejnych latach. Wariant 2 jest jeszcze gorszy. Może on oznaczać, że kurs spółki bardzo mocno spada w ostatnich tygodniach i może to być sygnał pogarszających się wyników.

Spółki dywidendowe w USA

Ponieważ polska giełda nie rozpieszcza jeśli chodzi o liczbę jakościowych spółek, to wielu inwestorów spogląda szerzej, przede wszystkim na rynek amerykański. Oczywiście to zdecydowanie największy rynek giełdowy – ok. 60% kapitalizacji wszystkich giełd to właśnie spółki notowane w USA. Co więcej, to tam notowane jest wiele dobrze znanych, największych globalnych firm, takich jak Amazon, Google, Facebook czy Apple.

Generalnie uzyskanie w swoim portfelu inwestycyjnym ekspozycji na akcje amerykańskie to bardzo dobry pomysł. Biorąc pod uwagę siłę tego rynku i skalę, trudno wręcz tego nie zrobić (przy większych, lub bardziej agresywnych portfelach).

Z drugiej strony jest oczywiście, często niesłusznie lekceważone ryzyko walutowe.

A jak wygląda inwestowanie w spółki dywidendowe w USA?

Po pierwsze jest ich bardzo dużo i są to często globalne zdywersyfikowane koncerny. Wypłata dywidendy jest dla nich często bardzo istotnym punktem przyciągającym długoterminowych inwestorów. Jest to swego rodzaju element kultury takich spółek. Przykładowo, McDonald’s zwiększał swoją roczną dywidendę co roku, od 46 lat. Takie spółki można znaleźć pod hasłami „dividend champions”, „dividend aristocrats” czy podobnymi.

Po drugie, spółki amerykańskie często płacą dywidendę kwartalnie. To zwiększa częstotliwość wpływu środków. Wtedy trzymanie akcji dywidendowych jako źródła bieżących przepływów ma duży sens.

Ogółem jednak, dla większość polskich inwestorów budowa portfela amerykańskich akcji dywidendowych takiego sensu nie ma.

Dlaczego? Przez podatki.

Wypłata dywidendy przez amerykańską spółkę do polskiego inwestora wiąże się z dwoma podatkami. Po pierwsze amerykańska skarbówka pobierze tzw. podatek u źródła (witholding tax). Po drugie inwestor musi zapłacić polski podatek od dochodów kapitałowych. Jak to wygląda na liczbach?

Jeśli inwestujesz z polskiego konta maklerskiego, zostanie pobrany witholding tax w wysokości 30% (lub 15% jeśli złożysz w swoim biurze maklerskim formularz W8-BEN, co nie zawsze jest możliwe). Do tego jeszcze musisz dopłacić polskiemu urzędowi skarbowemu 4% (19% podatku od dochodów kapitałowych, pomniejszone o 15% wskazane w umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania Polski i USA). Tych 4% można uniknąć jeśli inwestujesz przez IKE/IKZE.

Jeśli inwestujesz przez zagranicznego brokera (np. Interactive Brokers), to praktycznie zawsze możliwe będzie złożenie magicznego formularza W8-BEN. Ogólnie zapłacisz wtedy 15% witholding tax i 4% dopłaty w Polsce. To ten sam poziom co w Polsce, natomiast nie stanie się to automatycznie. Zagraniczny broker nie wysyła PIT-8C, więc samodzielnie musisz wyliczyć dochód do opodatkowania w Polsce.

Na koniec jeszcze jedna kwestia – nie każda spółka notowana w USA to spółka amerykańska. W innych krajach może być inny poziom podatku u źródła, inny poziom określony jako maksymalny w umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania i inny formularz do wypełnienia.

Podsumowując, jeśli nie masz ochoty grzebać się w podatkach, bo np. Twój portfel jest w miarę nieduży, nie masz czasu, albo po prostu nie chcesz, to raczej unikaj spółek dywidendowych poza Polską.

Fundusze akcji dywidendowych

Na koniec jeszcze krótko o funduszach, które w nazwie mają „spółki dywidendowe” czy też „akcje dywidendowe”. Krótko, bo jest wiele powodów, dla których to niekoniecznie ma sens:

  • Po pierwsze, jak zawsze przy funduszach otwartych – duże koszty.
  • Po drugie, zazwyczaj te fundusze nie wypłacają dywidend od razy do inwestorów, tylko je akumulują. Nie ma więc benefitu w postaci bieżących wpływów gotówki dla inwestora.
  • Po trzecie, spółki w portfelach takich funduszy często wcale nie są dywidendowe.

Te fundusze to często po prostu fundusze akcyjne zorientowane do większe i bardziej stabilne spółki, które płacą albo przynajmniej powinny płacić dywidendę.

Podsumowanie

Generalnie, spółki dywidendowe to po prostu podzbiór w ramach wszystkich spółek. Zazwyczaj są one stabilniejsze, bardziej przewidywalne, ale też oferują mniejszy potencjał wzrostu.

Kiedy warto ulokować część portfela w akcjach dywidendowych?

  • zależy Ci na bieżących wpływach z portfela inwestycyjnego;
  • chcesz inwestować w akcje, ale takie trochę bezpieczniejsze;
  • samemu wyszukujesz akcje mocne fundamentalnie (wtedy wypłata dywidendy może być dobrym sygnałem potwierdzającym).

Poza tymi przypadkami, raczej nie warto specjalnie koncentrować się na akcjach dywidendowych.

Jak inwestować w spółki dywidendowe?

Moim zdaniem najlepiej samodzielnie wybrać kilka-kilkanaście spółek na polskiej giełdzie i trzymać je długoterminowe. Jeśli masz duży portfel, albo czujesz się komfortowo z podatkami, można szukać opcji zagranicznych.

Dodaj komentarz